środa, 23 grudnia 2015

04.

Dosłownie chłonęła go wzrokiem. Chciała zapamiętać każdy, nawet najdrobniejszy, fragment jego ciała. Musiała przecież później dokładnie wytłumaczyć Tomiemu, kogo ma szukać i obserwować. Miał na sobie zwykłe jeansy i czarną koszulkę, która odsłaniała liczne tatuaże. Nie skupiała się na nich zbytnio, chociaż, co musiała przyznać niechętnie, nie mogła oderwać od nich wzroku. Takie ozdabianie swojego ciała naprawdę jej się podobało. Sama miała nawet kilka rysunków, co prawda bardziej subtelnych, tajemniczych, ale te, które miał czarnowłosy, również przypadły jej do gustu. Skanowała z idealną precyzją jego twarz. Wystające kości policzkowe, lekko zadarty nos, dobrze skrojone usta i te oczy. To w nich utkwiła najdłużej. Wiedziała, że podczas, kiedy ona się mu przyglądała, on nie pozostawał jej dłużny. Jego spojrzenie wydawało się trochę dzikie i zbyt chytre, jak na normalnego człowieka... którym rzeczywiście nie był. Chciał przecież zabić, co prawda, nie ją, tylko jej siostrę, ale to nie zmienia faktu, że był mordercą. Czekoladowe tęczówki, z których nie potrafiła odczytać żadnych emocji, uważnie śledziły każdy ewentualny ruch dziewczyny. Najwyraźniej chłopak nie miał zamiaru tego dłużej ciągnąć, ponieważ wycofał się na zaplecze już po kilkunastu sekundach. Nicole była wściekła, nie mogła za nim pójść, a cholernie potrzebowała informacji, które miał tylko on. Chwilę później z tych samych drzwi wyszedł mężczyzna, trzymający w ręku potrzebną jej kopertę. Praktycznie wyszarpnęła ją z ręki czterdziestolatka i rzuciła banknot o wysokim nominale na blat, nie oczekując jakiejkolwiek reszty. Wyszła ze studia fotograficznego zirytowana, zmieszana i roztrzęsiona jednocześnie. Nienawidziła mijać się ze swoim celem, a ten szatyn uciekł jej już dwa razy, co tylko nakręcało jej pożądanie wiedzy mocniej niż przedtem. Pragnęła rozmowy z brązowookim. Wszyscy, którzy poznali ją bliżej, mieli aż zbytnią świadomość tego, że Nickie kierowała się metodą dość nieprotekcjonalną. Po trupach do celu. Jeżeli miała do czego dążyć, to zamieniała się w bezuczuciową maszynę, łaknącą bez wytchnienia konkretnych dowodów. Nie dała się przekonać, że nie ma racji, ponieważ na ogół miała, a nawet jeśli nie, to jej się po prostu tego nie mówiło... sama musiała do tego dojść. W takich momentach, niezbyt wylewnie, ale przyznawała się, że się myliła. Brunetka wzięła kilka głębokich wdechów, nie chcąc wsiadać za kierownicę, jeżeli nie umiała utrzymać nerwów na wodzy. To nie skończyłoby się dobrze. Tak więc, ruszyła dopiero po kilku minutach. W drodze powrotnej, zielonooka zastanawiała się, jak znaleźć Zayn'a, ale nic oprócz poinformowania Toma o całym zajściu nie przychodziło jej na myśl. Stwierdziła, że potrzyma go w niepewności do jutra, ponieważ uwielbiała widzieć przerażenie w jego oczach. Było jej to na rękę, zamiast aroganckiego mężczyzny, stał przed nią potulny chłopczyk, bojący się o swoich bliskich, którzy byli dla niego wszystkim. Uważano ją za podłą, możliwe, że taka właśnie była, ale nigdy bezpodstawnie. Nicole wciąż pamiętała, jak zachował się wobec niej przy ich pierwszym spotkaniu. Wyśmiał ją, najzwyczajniej w świecie, spławił. Po dwudziestu minutach jazdy, brunetka dotarła na miejsce. Zaraz po zdjęciu butów, skierowała się do kuchni, gdzie czekała na nią niespodzianka. Na stole leżała czarna róża. Dziewczyna rozejrzała się wokół siebie i podeszła do kwiatu, przy którym dostrzegła małą, prostokątną karteczkę. Wzięła ją do ręki i zaczęła czytać, coraz bardziej marszcząc brwi i nos.
Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, aniołku. Nie mieszaj się w sprawy, o których nie masz pojęcia.
Prychnęła cicho i zaśmiała się pod nosem, chociaż w głębi duszy trochę się zmartwiła. Była pewna, kto był autorem wiadomości, natomiast niepokoiło ją to, że niedoszły zabójca pałętał się po jej domu, być może grzebał w jej rzeczach. Całe szczęście, że w tym czasie nie było tutaj jej rodzicielki. Nickie nie przyznałaby się, ale nie wybaczyłaby sobie i do końca życia obwiniała siebie za to, że ktoś, kogo ona rozzłościła, skrzywdził jej bliską osobą. Zielonooka pierwszy raz od bardzo dawna musiała się poważnie zastanowić, czy cel, któremu chce się poświęcić, jest warty tego. Nie chciała odpuszczać, nie można było być pewnym, czy nawet to potrafiła. Uznała, że chce to ciągnąć na własną odpowiedzialność, dopóki nie stanie zbyt blisko krawędzi. Wtedy przestanie. Po za tym, mama naprawdę rzadko jest sama, najczęściej jest z nią Mike, który również jest prawnikiem. Nic jej się nie stanie. Próbowała sobie wmówić coś, czego nie była w stu procentach pewna. Słysząc brzdęk kluczy, szybko wzięła do ręki różę i karteczkę, a następnie biegiem zaniosła je do swojego pokoju. Zeszła z powrotem na dół, uspokoiwszy oddech, aby przywitać matkę ciepłym uśmiechem. Zdziwiło ją trochę, że wróciła tak wcześnie, ale nie miała zamiaru drążyć tematu.
- Jak w pracy? - zapytała, obserwując, jak kobieta się rozbiera.
- Dzień, jak co dzień. Nic szczególnego. - mruknęła, zdejmując czarne szpilki, po czym obie przeszły do kuchni. - A ty? Co dzisiaj robiłaś? - spytała zaciekawiona, wyjmując z lodówki wczorajszą sałatkę, która miała posłużyć im za wspólny posiłek. Nicole wyjęła talerze z szafki i wstawiła wodę na kawę. Okropnie rzadko zdarzało się, że jadły coś przy jednym stole. Takie głupie rozmowy o bzdetach, dla nich były czymś, co przytrafiało się raz w miesiącu. Często rozmijały się w biegu, nie mając nawet czasu na krótkie pytanie Co słychać? Ostatnimi czasy jednak, takich pogaduszek było trochę więcej, ponieważ dziewczyna aktualnie szukała pracy i częściej bywała w domu. Wkrótce pewnie ulegnie to zmianie, ale póki co, trzeba się cieszyć tym, co jest.
- Nic szczególnego. Odwiedziłam Rose... - uśmiechnęła się delikatnie, była dużo lepszą aktorką niż kiedyś, a kłamanie przychodziło jej teraz z łatwością i tak naprawdę nikt nie mógł być pewien, czy rozmawia z kimś szczerze, czy zielonooka się nim bawi.
- Co tam u niej? - niestety mama szybko podłapała temat, co niezbyt spodobało się jej córce, ale z jeszcze większym uśmiechem grała.
- Zakochała się... znowu. Naprawdę zastanawiam się, czy kiedyś się ustatkuje. - wyznała, udając lekkie zakłopotanie. Nie lubiła mówić o tej parszywej wywłoce w miły sposób, ale... dopóki jej rodzicielka nie dowie się, że nie są już przyjaciółkami, dopóty ona ma genialną wymówkę na jej niezbyt częste przebywanie w domu. - Mike dzisiaj przyjdzie? - chciała szybko zmienić temat. Kobieta lekko się zaczerwieniła. Nie była zbyt rozmowna na temat swojego partnera.
- Tak... będzie. - mruknęła, po czym utkwiła wzrokiem w jedzeniu. Nicole wzruszyła ramionami i zalała wodą, która właśnie się zagotowała, dwa kubki z ciemnym proszkiem w środku. Brunetce mimowolnie kolor gorącego napoju skojarzył się z kolorem oczu pewnego niegrzecznego chłopca. Próbowała wyrzucić z siebie tę myśl, ale niestety jedyne, co była w stanie zrobić, to odsunąć ją po prostu na dalszy plan. Miała jeszcze czas na rozmyślanie o tym, jak dowiedzieć się, gdzie aktualnie przebywa jej siostra i ojciec, a owy szatyn, którym nie chciała zaprzątać sobie głowy, musiał jej w tym pomóc. Nie ważne, jakim cudem będzie musiała go przekonać. Zrobi to i już. Postanowiła sobie, że jutro pojedzie do fotografa i wypyta dokładnie o chłopaka, a potem spotka się z Tomim, jeżeli wszystko pójdzie po jej myśli, wkrótce powinna dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi. Świadomość tego, że naprawdę mało brakuje jej do odkrycia tajemnicy całej rodziny, napełniała ją taką energią, która rozpierała ją od środka. Trudno określić, czy była ona pozytywna, czy negatywna. Istniała, a to jej wystarczyło, by zdobyć siłę do działania.



*******
Dobry wieczór, Aniołki! Tak... wiemy, że nie opublikowałyśmy żadnego posta od września... ale po prostu... rozumiemy, że nic nas nie usprawiedliwia... no ale jednak myślę, że każda z Was, chociaż w małym stopniu potrafi nas zrozumieć. My naprawdę mamy strasznie dużo na głowie i szkoła oraz wszystkie związane z nią obowiązki tego nie ułatwiają. Jak nie sprawdzian, to kartkówka, jak nie trzeba czytać lektury, to projekty każą robić... generalnie ostatnio moi nauczyciele (nie wiem nic o Kuniboi, ale zakładam, że też) nie ogarniają zbytnio tego, że oprócz konkretnego przedmiotu, mamy też kilkanaście innych. Ja osobiście mam już zapowiedzianych osiem, czy dziewięć chyba nawet sprawdzianów na styczeń, a on się nie zaczął do cholery.... No ludzie! Bez przesady! Mamy nadzieję, że nam wybaczycie, bo, chociaż nic nas nie usprawiedliwia, to prawda jest taka, że czasem nawet Wy, jak macie wolną chwilę, to po prostu chcecie odpocząć. Miałam ten rozdział zacząć pisać rano, ale oczywiście musiałam przysmażyć się żelazkiem, z czego moi rodzice zrobili wydarzenie na skalę ogromną i kompletnie nie potrzebną. Później musiałam pomagać mamie robić pierogi i te sprawy... no i wyszło na to, że dopiero teraz kończę to pisać. Skoro już mowa o świętach, to chciałybyśmy życzyć Wam ciepłych, spokojnych, zdrowych świąt Bożego Narodzenia, spędzonych w gronie najbliższych. Postaramy się trochę nadgonić pisanie... z tego, co mi wiadomo Kuniboi pisze już kolejny rozdział.

3 komentarze:

  1. Trafiłam na tego bloga i stwierdzam, żee bardzo mi się podoba :D
    Piszecie naprawdę świetnie :D Tylko tak dalej :*
    Z niecierpliwością czekam na next <333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps. Zapraszam Kochane na mojego bloga, może akurat Wam się spodoba, skomentujecie i zostaniecie :D xoxo
      http://newcompany-zaynmalik-ff.blogspot.com/

      Usuń
  2. Z przykrością muszę poinformować, że blog został usunięty ze spisu z powodu braku żadnej aktywności od kilku miesięcy. Jeśli na blogu znów będą się pojawiać regularnie nowe posty, to ff będzie można zgłosić ponownie.

    Pozdrawiam Administratorka

    Sylwia W

    http://spisffzidolami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń